„Serce łazi jak samotna pszczoła” – o poezji ks. Jana Twardowskiego

Zdaniem dr Mileny Kindziuk ksiądz Jan Twardowski najbardziej lubi pisać dla dzieci. One bowiem potrafią zauważyć to, co w życiu najprostsze. Uczą się, jak dostrzegać dobro w świecie; są pełne ufności. Zwracają uwagę na szczegóły, zadając ciekawe pytania, każą logicznie myśleć. Dlatego dziecięcy sposób patrzenia na świat jest tak fascynujący.
Dziecko jednak – to czytelnik niezwykle wymagający. Nie jest łatwo pisać dla dzieci. Ksiądz Twardowski dobrze o tym wie. Stąd też zwraca się do nich w swoich wierszach i opowiadaniach z niepowtarzalną prostotą, a zarazem głębią. Potrafi nawiązać z nimi kontakt. Językiem obrazowym mówi o zwyczajnym świecie: o tajemnicach drzew i kwiatów, świętach, wakacjach czy klasówce z religii. Poza tym działa na wyobraźnię, gdy opowiada o mamusi, która uczyła go znaku krzyża czy o św. Mikołaju, który jest bardzo cierpliwy, bo cały rok czeka na jeden dzień, żeby pokazać się ludziom. Jak sam wiele razy podkreślał, wiele zawdzięcza dzieciom, zarówno tym, które uczył religii w pierwszej parafii w Żbikowie k. Pruszkowa, jak i tym, do których potem w warszawskim kościele Sióstr Wizytek głosił homilie, z którymi się spotykał, rozmawiał i pozwalał rysować zwierzątka na białym kaflowym piecu w swoim pokoju. Dlatego wszystko, co wciąż do nich pisze, wyrasta z osobistych doświadczeń, z autentycznego przeżycia.
Utwory dla dzieci księdza Jana Twardowskiego są po raz pierwszy zebrane w całości. Do tej pory rozproszone w różnych tomikach oraz różnych wydaniach i wersjach zostały teraz – po konsultacji z autorem – usystematyzowane i podzielone na trzy tomy.
Z pewnością mogą je czytać także dorośli. Kiedy bowiem zyskują oni nadzieję, szczerość oraz ufność do ludzi i świata, odradzają się przecież w źródle dzieciństwa. To bardzo pięknie zachować dziecięcą ufność przez całe życie – podpowiada autor „Zeszytów w kratkę”. 1


Znany polski krytyk literacki i publicysta Jan Pieszczachowicz w książce pt. „Pegaz na rozdrożu. Szkice o poezji współczesnej” (1991) wysoko ceni język poezji ks. Twardowskiego. Określa go jako jędrny, konkretny, a jednocześnie giętki, trzymający się ziemi i zręcznie balansujący w sferze intelektu. Jest to w naszej poezji współczesnej dość rzadki przypadek harmonijnego połączenia owych pierwiastków, gdy prostota języka codziennego, może nawet ludowego (np. w sformułowaniu: „a Dziecko miało ślipka niebieskie” ), sąsiaduje ze sformułowaniami, w których góruje ujęcie filozoficzne, niechętne wszakże wybujałej abstrakcji pojęciowej. Zabiegi owe służą do konstruowania liryzmu świeżego, dalekiego od sentymentalizmu, taniej czułostkowości. Czytamy więc: „O mokrym ryjku gwiazdy”; staje między nami cierpliwość jak „goły piesek”; Matka Boża „załamała ręce nad sucharkiem katechizmu”; po śmierci słowa są „nieporadne jak nieoblizane jeszcze cielę”; „skomli chłód zrozumienia”; o tym, że „ pod miejskim zegarem, co chrząka jak prosię” czekają kandydaci na penitentów; „jeszcze szukasz serca, żeby je doić jak kozę”; „serce łazi jak samotna pszczoła”; „ nawet uśmiech jak baran gdy zabraknie płaczu”.
Radykalnemu przekształceniu ulegają tradycyjne rekwizyty poetyckie, np. „księżyc płaski jak dolar”. Pojawiają się sformułowania z dziedziny życia duchowego czy religijnego, które czytelnika, wychowanego na pobożnych wierszykach i tradycyjnej kazaniowej retoryce, mogą przyprawić o niemałe zdziwienie, może nawet zaszokować: „uczucia bez łapówek i rąbanka grzechu”, „Stukam do nieba/ proszę o wiarę/ taką co biegnie jak owca za matką (…) nie na wszystko ma odpowiedz/ i nie przewraca się do góry nogami/ jeżeli kogoś szlag trafi” („Proszę o wiarę”), „i nawet dym zamiast do diabła/ idzie do nieba ze wzruszenia”, „przygotowałem sobie kawalerkę na cmentarzu”, „Jezu z huczącą jak pszczoła raną/ z czerwoną ulotką wiecznej lampki” itp.
Ciekawym przykładem wydaje się wiersz „Odpusty”, uderzający inwencją w twórczym wykorzystywaniu utartej frazeologii, wywodzącej się z różnych źródeł:

„Poprzez wszystkie odpusty w Twoim niebie
poprzez wesołe miasteczka aniołów
świętych leżakowanie

miłości bez kantów
poprzez czytanki dla zbawionych dzieci

Ala ma cnotę
ale nie ma kota

spójrz w piekło wiary po tej stronie”.

Trzeba przyznać, że ksiądz-poeta śmiało sobie poczyna ze sformułowaniami i tekstami uświęconymi tradycją, skoro „świętych obcowanie” zamienił na „leżakowanie”, zaś poczciwą Alę z elementarza Falskiego postawił w nieco dwuznacznej sytuacji. Innym przykładem jest wiersz „Osioł”, gdzie pobrzmiewa dosadność w stylu księdza Józefa Baki:

„duch oklapnięty kiedy ciało obok
miłość nie cała bo smutek daleko
jeśli śmierć nie przyjdzie
życie jak matołek
wiara niepewna gdy niewiary nie ma
nawet uśmiech jak baran gdy zabraknie płaczu”

Twardowski, posługując się różnymi tonacjami, buduje obraz świata niepozbawionego tragizmu i dramatycznych rozdarć, acz w sumie jednolitego. Wektorami są miłość i śmierć, czas i przemijanie, samotność i milczenie, dobro i zło, łaska i jej brak. Na horyzoncie strzegą tej krainy przed gwałtownymi wichrami ład przyrody i ład wiary.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że pisarzowi chodzi o to, żeby nie nakładać „tłumika na serce” i nie traktować „miłości jak jeża”, wyłącznie w duchu dziesięciorga przykazań oraz cnót ewangelicznych. Jednakże bliższe przyjrzenie się zagadnieniom komplikuje obraz. W poezji Twardowskiego miłość niejedno ma imię, występuje np. niewspółmierność jej wersji boskiej i ludzkiej: „boję się Twojej miłości/ że kochasz zupełnie inaczej/tak bliski i inny/ jak mrówka przed niedźwiedziem/ krzyże ustawiasz jak żołnierzy za wysokich/ nie patrzysz moimi oczyma/ może widzisz jak pszczoła” („Boję się Twojej miłości”).
W rozmowie ze Zbigniewem Doleckim poeta powiedział: „Nie interesują mnie ogólne zasady bytu – podobnie jak nie posługuję się ogólnikami, jak drzewo, kwiat, ptak, kamień. Takimi ogólnikami niech wypowiada się metafizyk, który lubi rozpatrywać wspólne cechy różnych rodzajów bytu. Jeśli chodzi o mnie, to nazywam po imieniu: jesion, czeremcha, sekwoja, drozd, makolągwa, granit”. W rezultacie drzewa i rośliny – one bowiem są głównymi bohaterami – zyskują niepowtarzalność: 2

„pokaż nam leśny śnieżny zawilec
najmniejszy i nieostatni
jaskółcze ziele co leczy kurzajki
żółty żarnowiec znad morza
czerwoną smółkę jak lep na owady
przylaszczkę która z różowej staje się niebieska
wrotycz z zapachem na kilka metrów
bławatek jak wianek
nieustanny i krótki
wiosenną firletkę
polodowcowy biały siódmaczek
mlecze dla nie ogolonych królików
gotyckie rdzawe szczawie
storczyk jak przystojnego pająka”
(„Do świętej Tereski”)

Źródło fot.
http://www.recogito.pologne.net/recogito_39/foto/39-2-4.jpg

Twardowski zdaje się kontynuować kierunek, który był widoczny np. u Hieronima Morsztyna w jego „Antypastach”, gdzie opisuje świat zwierzęcy, zwłaszcza ptaki, niemniej pilnie i con amore niż autor wiersza „Który stwarzasz jagody”: „ Ciągcą kuropatwy, a potresy świerczą, / Gile i szpaki świszczą, jemiołuchy skwierczą,/ świergolą syrokosy” (podobny sensualizm odnajdziemy zresztą u Szymona Szymonowica). Twardowski jak gdyby tworzył ciąg dalszy wiersza sprzed paru wieków: „Święty Franciszku patronie zoologów i ornitologów/ dlaczego/żubr jęczy/ jeleń beczy/ lis skomli/ wiewiórka pryska/ kos gwiżdże/ orzeł szczeka/ przepiórka pili/ drozd wykrzykuje/słonka chrapi/ sikora dzwoni/ gołąb bębni i grucha/ kwiczoł piska/ derkacz skrzypi/kawka plegoce/ jaskółka piskorze/ żuraw struka/ drop ksyka/ człowiek mówi śpiewa i wyje” („Do świętego Franciszka”).
Ileż w tym zachwytu nad nieskończoną inwencją natury, nad jej mową wielokształtną! Bytowanie przyrodnicze, czyste i jakby bezinteresowne stanowi zachętę dla człowieka do życia godnego, a zarazem wyrzut pod adresem jego egoizmu i egocentryzmu: 2

„Krowo co dajesz się doić tyle razy dla mnie
wszystkie króliki umęczone abyśmy według przepisu chorowali
wróblu w mieście brudny byle z nami przez zimę
szałwio co umierasz i do nieba idziesz byle nas zęby nie bolały
prawdziwi chrześcijanie nie wodą z kranu ale krwią ochrzczeni
co idziecie jak owce między wilki
wstydzę się was kiedy biegam od siebie do siebie
grymaszę na niewinne cierpienie
lekkomyślnie poważny
umawiam się aż z trzema lekarzami żeby nie umrzeć
kiedy nie chcę być chlebem zmielonym dla Boga”
(„Owce między wilki”)

Źródło fot.
https://static.pexels.com/photos/35805/ladybug-insect-nature.jpg

W poezji dziecięcej księdza Twardowskiego widoczny jest wydźwięk religijny licznych utworów, których bohaterami stają się zwierzęta, rośliny, ptaki, święci. Bohaterowie tych wierszy są pełni radości, uczuć ciepłych, które przelewają na innych. Afirmacja Boga, życia, przyrody przenika cudowną krainę wierszy dziecięcych Twardowskiego, który z niezwykłą delikatnością i wrażliwością ogarnia swoim sercem wszystkie żywe istoty. Miłość do Boga, ludzi, życia, przyrody udziela się dzieciom obcującym z poezją księdza, który poświęcał się pracy z dziećmi upośledzonymi w szkole specjalnej w Żabikowie pod Warszawą. W jego poezji sfera sacrum przenika profanum. To, co święte, boskie, niepowtarzalne staje się ludzkie, aktualne i dynamiczne. Poeta zrywa z metafizyką, z jej tajemniczością i wieloznacznością. Jego poezja jest wyrażana w prostych słowach; metafora staje się utarta, powszednia, codzienna. Język poetycki księdza Twardowskiego można uznać za oszczędny w tropy stylistyczne. Tworzywo poetyckie kształtowane jest na ogół przez personifikacje i animizacje, epitety oraz wspomniane metafory utarte. Antropomorfizacja (uczłowieczające przedstawienie zjawisk świata pozaludzkiego) i sakralizacja przyrody, panteistyczna koncepcja świata („pantha rei” – wszystko płynie, zmienia się) stają się głównymi motywami jego poezji w odniesieniu do twórczości dziecięcej. Zwierzęta posiadają cechy ludzkie, reagują spontanicznie i nie są wcale gorsze od człowieka. Wszystkie istoty żywe stają się w oczach księdza równe. Ksiądz twierdzi, że nie ma równiejszych, lepszych czy gorszych. Dla podkreślenia waloru emocjonalnego swoich wierszy wprowadza w kompozycję utworów liczne zdrobnienia i spieszczenia (hipocoristicum) nacechowane emocjonalnie. Według mnie taki zabieg stylistyczny kształtuje wyobraźnię dziecka i wpływa na jego emocjonalne pojmowanie świata i myślenie magiczne o świecie.

 Źródło fot.
http://www.centrumopatrznosci.pl/7740-2/#jp-carousel-7820

W poezji Jana Twardowskiego pobrzmiewa czasem lekka nuta ironii, ukrytego sarkazmu, lecz wszystko przyjmuje cechy pozytywne, które pozwalają księdzu optymistycznie spoglądać na świat i człowieka (ksiądz przeżył wojnę, lecz nigdy nie stracił wiary w dobroć tkwiącą w człowieku). Charakterystyczny dla twórczości poety jest chrześcijański humanizm i franciszkańska prostota oraz głęboka wiara w człowieka, ufność i dobroć. To sprawia, że poeta rozpatruje zjawiska zachodzące w świecie zarówno ludzi, jak i zwierząt w sposób optymistyczny i pełen nadziei oraz dostrzega harmonię. Poeta widzi bowiem piękno we wszystkich przejawach życia. Świat ks. Twardowskiego jest pełen harmonii, gdyż dostrzega piękno i szczęście w małych rzeczach, zjawiskach, nawet w każdym źdźble trawy.  Jakkolwiek wyraża nadzieję, że radosny, pogodny nastrój swoich wierszy udzieli się także jego czytelnikom. Ksiądz Twardowski po prostu wierzy w człowieka, w jego dobroć i jest przekonany, że w ludziach „więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę”. Prawdziwe szczęście, radość, zadowolenie można odnaleźć w małych sprawach; w obdarzaniu siebie prezentami, okazywaniu sobie uczuć i miłości oraz życiu w harmonii z przyrodą.

W trakcie pisania artykułu korzystałem ze źródeł:

1.Milena Kindziuk, „Jedynie miłość ocaleje. Rozmowy z ks. Janem Twardowskim”, wyd. I, Warszawa 1997, ss.205.
2.Jan Pieszczachowicz, „Pegaz na rozdrożu: szkice o poezji współczesnej”, Łódź 1991, ss. 482.

 

Written by marcobene

Jestem absolwentem Uniwersytetu Opolskiego kierunek filologia polska ze specjalnością europeistyka kulturoznawcza (2001-2006). Poza tym ukończyłem PWSZ w Raciborzu na kierunku historia ze specjalizacją edukacja regionalna (2006-2009).

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *