Nic nie jest tym, czym się wydaje – kafkowska wizja rzeczywistości w filmie Joby’ego Harolda

„Przebudzenie” (ang. Awake; polska premiera 22 sierpnia 2008 r.) to specyficzny film, z gat. thriller, ale z wątkiem medycznym w tle. Pomysł na film był oryginalny, a scenariusz nieszablonowy. Co prawda,  jak na thriller przystało  film jest średni; akcja rozgrywa się w wolnym tempie, przeplatają się ze sobą różne wątki nie do końca spójne, tylko momentami wyczuwalne jest napięcie. Mimo to warto poświęcić uwagę na debiutancki film Joby’ego Harolda, przede wszystkim ze względu na kilka ciekawie zarysowanych postaci oraz wątków. Po pierwsze, wątek miłości matczynej jest bardzo dobry i należy zwrócić uwagę na świetną grę szwedzkiej aktorki Leny Olin. Wcieliła się w rolę zaborczej, nieufnej i zazdrosnej o syna matki – Lilith Beresford (Lena Olin). Kobieta poświęca swój czas, energię, a nawet zdrowie, by uratować życie  cierpiącemu na wadę serca synowi – Claytonowi. Lilith po stracie męża (w wyniku kłótni uderzyła pijanego małżonka jakimś narzędziem ze skutkiem śmiertelnym) przelewa wszystkie swoje uczucia na  syna, który staje się jej oczkiem w głowie. Niezbyt dobrze układają się jej relacje z narzeczoną Claya  – Samanthą Lockwood (piękna i czarująca Jessica Alba).

Clayton Beresford (w jego postać wcielił się kanadyjski aktor Hayden Christensen) wzoruje się na swoim ojcu, prowadzi firmę i robi zawrotną karierę jako biznesmen. Można go z pewnością nazwać yuppie – człowiek sukcesu, bowiem jest przystojny, bogaty, ma piękną narzeczoną i cieszy się dobrą reputacją. Jednak w jego przypadku nie można mówić o lansowanym w Hollywood  modelu życia zwanym „amerykańskim snem”, tzw. pędzie do sukcesu. Jak na ironię jest też druga strona medalu, Clay cierpi na wadę serca, ma rzadką grupę krwi, a jedynym ratunkiem wydaje się transplantacja serca. Hayden Christensen (znany z II i III części Gwiezdnych wojen) jest do bólu sentymentalny, wręcz romantyczny i czułostkowy.

W pewnym momencie akcji filmu odniosłem wrażenie, że reżyser wykorzystał wątek zaczerpnięty z Szekspirowskiej tragedii – „Romeo i Julia”. Oto bowiem para kochanków w romantycznej, deszczowej scenerii – jakby „żywcem” przeniesionej ze słynnej sztuki twórcy teatru elżbietańskiego – wyznaje sobie miłość i potajemnie bierze ślub bez wiedzy rodziców, aczkolwiek o rodzicach Samanthy nic nie wiemy. Młoda lekarka jest postacią nieokiełznaną i tajemniczą. Reżyser stopniowo wyjawia nam jej pochodzenie i prawdziwe zamiary. Słowa Marka Twaina: „Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu” można z pewnością odnieść do narzeczonej Samanthy i przyjaciela Jacka.

Reżyser Joby Harold (debiutuje w roli reżysera i scenarzysty) umiejętnie żongluje emocjami widza, ciągle go zdumiewa, zaskakuje i wywołuje skrajne emocje. Na przykład w scenie na sali operacyjnej  okazuje się, że najbardziej zaufani ludzie w życiu Claytona przeprowadzają zabieg, który wcale nie musi mieć szczęśliwego zakończenia. Podający narkozę anestezjolog dr Larry Lupin właśnie wrócił z prezentacji win, młody doktor kardiochirurg Jack Harper (Terrence Howard) nie budzi zaufania matki Claya, a asystentką jest Samantha.

Jessica Alba (znana z serialu Cień Anioła) w niczym nie przypomina kobiety fatalnej (Jean Seberg) z  filmu Jeana-Luca Godarda „Do utraty tchu” (1960). Blondynka o uwodzicielskim spojrzeniu skutecznie zawróciła w głowie swojemu kochankowi (świetna rola Jeana Paula Belmondo). Natomiast Jessica Alba przypomina popadające w huśtawkę nastroju i zmienne jak chorągiewka na wietrze postacie kobiece z brazylijsko-wenezuelskich telenowel.
Nastrój thrillera, początkowo sentymentalny, a nawet sielankowy niczym w brazylijskiej telenoweli (namiętne uczucie zakochanych ukrywane przed matką), niespodziewanie w momencie zwrotnym akcji filmu na sali operacyjnej zmienia się w ponury, wręcz mroczny.  Mianowicie, po przewiezieniu Claya do szpitala szczęście świeżo upieczonych małżonków zamienia się w koszmar, iście kafkowską wizję rzeczywistości, w której nic nie jest tym, czym się wydaje, a pozory mylą…

Wątek niedziałającej narkozy został poruszony w filmie

 Reżyser nakręcił thriller medyczny, w którym splatają się różne wątki, takie jak:  skrywana zazdrość, fałszywa przyjaźń, nieposzlakowana żona, niedziałająca narkoza i miłość matczyna pełna poświęceń. Punktem kulminacyjnym thrillera jest sala operacyjna. Dochodzimy do sedna sprawy i poznajemy intrygę szytą grubymi nićmi. Samantha okazuje się bowiem „femme fatale”, łowczynią posagów, hipokrytką, która pozostaje w zmowie z najlepszym przyjacielem Claya – doktorem Jackiem Harperem. Z niewzruszonym spojrzeniem obserwuje fizyczne i psychiczne cierpienie męża w trakcie operacji. W tym momencie następuje „przebudzenie” głównego bohatera. Reżyser wykorzystuje wątek eksterioryzacji (ang. out-of-body experience – OBE, rzadziej OOBE, doświadczenie poza ciałem). Chodzi o wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. W thrillerze pojawia się retrospekcja, czyli zagłębienie się w przeszłość bohatera, wspomnienie dzieciństwa, przywołanie postaci ojca.  Mroczny nastrój potęgują pojawiające się postacie z zaświatów, np. spacerujące po ulicach miasta duchy i zombie.

Reżyser, wykorzystując wątek eksterioryzacji , wprowadził głównego bohatera w nastrój snu (oniryzm to kategoria literacka).  Otóż Claytonowi na stole operacyjnym niby śni się koszmar, niby przeżywa wszystko na jawie… Narkoza nie zadziałała, czuje dłoń chirurga na swojej klatce piersiowej, mimochodem podsłuchuje rozmowę kardiochirurga (przyjaciela) z asystentką (żona Samantha) i odkrywa bolesną prawdę. Samantha i Jack pragną bowiem doprowadzić do jego śmierci, by potem przejąć jego majątek. Zszokowany zaistniałą sytuacją zdaje sobie sprawę z tego, że został oszukany przez własną żoną i najlepszego przyjaciela.

Warto  zastanowić się nad motywami działania i pobudkami, jakimi kierowali się bohaterowie thrillera. Film daje sporo do myślenia, bowiem przekazuje uniwersalne prawdy życiowe o skrywanych ludzkich żądzach i ambicjach. Samantha dorastała w skrajnej biedzie. Związek z Clayem był dla niej szansą wybicia się ponad przeciętność.  Między bohaterami wyraźny jest kontrast: Clay urodził się pod szczęśliwą gwiazdą, natomiast Samantha to dziewczyna z niższych sfer, której dzieciństwo nie było usłane różami. Nawet najlepszy przyjaciel Jack Harper w rozmowie z Clayem wyznaje z odrobiną zazdrości: „Prawie całe miasto należy do ciebie”.

Reżyser udowadnia, że nic nie jest tym, czym się wydaje, bliscy okazują się zazdrośni, podli, przebiegli, ogarnięci żądzą  pieniądza. Najgorsze jest to, że dla polepszenia swojej sytuacji materialnej nie cofną się przed niczym. Samantha i Jack nagle stają się pozbawieni skrupułów, gotowi poświecić przyjaźń, miłość, uczucia do Claytona dla doraźnych korzyści materialnych czy majątkowych. Najlepszy przyjaciel okaże się więc podłym draniem, a namiętnie kochająca żona – wyrachowaną oszustką. Jedyną pozytywną postacią, nie licząc chorego na wadę serca biznesmena, jest właśnie jego matka Lilith. Przekonujemy się, że miłość matczyna jest piękna, bezinteresowna, szlachetna i pełna poświęceń, o czym dowiemy się w finałowej scenie… Myślę, że z tego właśnie powodu warto obejrzeć film.

Podsumowując, „Przebudzenie” (Awake) to średni thriller, aczkolwiek poruszający i skłaniający do refleksji. Jakkolwiek debiutancki film Joby’ego Harolda nie pozwala nam przejść obojętnie obok poruszanych problemów i wątków, skądinąd budzi dreszczyk emocji.

 

Źródło fot. https://www.pexels.com/photo/affection-board-broken-broken-hearted-236229/

 

 

Marek Absalon

 

 

 

 

 

Written by marcobene

Jestem absolwentem Uniwersytetu Opolskiego kierunek filologia polska ze specjalnością europeistyka kulturoznawcza (2001-2006). Poza tym ukończyłem PWSZ w Raciborzu na kierunku historia ze specjalizacją edukacja regionalna (2006-2009).

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *