Czy medialne „się” rządzi światem?

Żyjemy w globalnej wiosce, w której przekaz medialny odgrywa wiodącą rolę.  Zastanawiam się, jaką  funkcję  spełniają wirtualne media?  Czy Internet jest pozytywnym wynalazkiem na miarę XXI w.? Czym jest zjawisko samotności w sieci? Jakie jest oddziaływanie mediów na obywateli globalnej wioski? Media przede wszystkim pełnią funkcję informacyjną. Z drugiej strony jako najlepszy nośnik informacji o świecie wywierają przemożny wpływ na odbiorcę, kształtują jego obraz świata, poszerzają horyzonty myślowe i umysłowe.

Media wykreowały model odbiorcy konsumenta, czytelnika wirtualnego i obrazkowego, który przeglądając treści publikowane w sieci wzrok kieruje na szatę graficzną, układ strony, rozmieszczenie kolumn, reklamy. Następnie przegląda treść. Przede wszystkim uwagę przykuwają, oprócz popularnych serwisów społecznościowych, takich jak: Facebook, Twitter, Instagram, również videoblogi, kanały tematyczne na You Tube, fora dyskusyjne, chat roomy. Negatywny wpływ mogą wywierać sex chaty, strony dla amatorów kobiecego piękna, gdzie normy kulturowe zostały zmarginalizowane.


Źródło fot. https://static.pexels.com/photos/248533/pexels-photo-248533.jpeg

W dzisiejszych czasach człowiek myśli w kategoriach materialisty; często nastawia się na pomnażanie dóbr materialnych, gromadzenie przedmiotów użytkowych, urządzeń, maszyn, gadżetów, nowych modeli telefonów itp. Warto przywołać słowa znanego izraelskiego pisarza Amosa Oza: „Ludzie są wystawieni na dywanowe bombardowanie gadżetami”. Człowiek to najlepszy „zjadacz” gadżetów, bo nie myśli dwa razy zanim coś kupi. Myślę, że człowiek idzie z duchem czasów i kupuje akurat to, co jest trendy, na topie lub cieszy się popularnością. Wkroczyliśmy w erę muzyki techno, elektro, house, r n’ b, dance w klubach, dyskotekach, na happeningach, koncertach. Natomiast stary, klasyczny rock niczym gąsienica przepoczwarzył się w alternatywne formy, takie jak elektro rock i ska. Młodzież zazwyczaj słucha muzyki na ulubionych kanałach telewizyjnych: MTV, VIVA, VH1 lub na You Tube. Seniorzy wybierają radio internetowe (iTunes, Radio Screemer). Natomiast telewizja publiczna często kopiuje zachodnie wzorce. Tak więc oglądamy kolejny odcinek Must Be The Music, Tańca z Gwiazdami, Twoja Twarz Brzmi Znajomo, You Can Dance czy The Voice of Poland. Na Zachodzie te programy cieszą się niesłabnącą popularnością, zresztą w Polsce jest podobnie.


Źródło fot. https://static.pexels.com/photos/207896/pexels-photo-207896.jpeg

W świecie mody trendy się zmieniają nieustannie. Co za czasy! Kiedyś Yves Laurent czy Sophia Loren nadawali ton modzie. A teraz gusta się zmieniają… Dzisiejsza młodzież przypatruje się nowoczesnym, wyszukanym kreacjom gwiazd popkultury, olśniewającym celebrytkom (jakby kąpały się w morskiej pianie niczym Afrodyta), modelkom o smukłych kształtach i wyszczuplonych sylwetkach. Eureka! To właśnie media lobbują osoby z tapetą na twarzy, piękne, wystylizowane, fotogeniczne. Dzieje się tak pod publikę; tylko osoby fotogeniczne wzbudzają aplauz i przyciągają publiczność przed telewizor. Fryderyk Chrystian Hebbel powiedział: „Publiczność oklaskuje sztuczne ognie, ale nigdy wschód słońca”. Dziś te słowa odbijają się szerokim echem, ponieważ marginalizuje się piękno naturalne, sensualność, zmysłowość czy nawet brzydotę. W Polsce osobą sztandarową w świecie mody jest Monika Jaruzelska – dziennikarka, stylistka i projektantka mody. Świat zadziwił kiedyś Yves Laurent – francuski projektant mody, współtwórca domu mody Yves Saint Laurent SAS. Nieco ekscentryczny projektant zapoczątkował nowe style w branży mody. To właśnie Francuz był takim „wschodem słońca” dla świata mody  lat 60. i 70. ub. wieku.

Źródło fot. https://lostinfrance75.wordpress.com/tag/yves-saint-laurent/ 

Wracając do meritum sprawy, Amos Oz – pisarz pretendujący do literackiej nagrody Nobla za całokształt twórczości – zauważył, że świat pruje szybkim kursem na zderzenie. Z tego względu użył określenia „zjadacze gadżetów”, które  należy rozumieć w sensie przenośnym. Osobiście użyłbym neologizmu „gadżetomaniacy”. Nasuwa się pytanie: Czy rzeczywiście  jesteśmy „wystawieni na dywanowe bombardowanie gadżetami”? W tym miejscu można zacytować niemieckiego filozofa Martina Heideggera. Myśliciel związany z nurtem egzystencjalnym w filozofii XX w. stworzył koncepcję „się” w odniesieniu do motywów postępowania i pobudek determinujących zachowanie człowieka. To właśnie heideggerowskie „się” jest motorem napędowym działania jednostki i wywiera na nią przemożny wpływ. Dlaczego? Otóż Heidegger odkrył, że „się” oddziałuje na psychikę człowieka, kształtuje jego obraz świata, postrzeganie rzeczywistości. Filozofia „się” polega na tym, że słucha się tego, czego w danym czasie się słucha, kupuje się to, co dziś cieszy się największą sprzedażą, czyta się te czasopisma, które dzisiaj są najbardziej poczytne. Stąd właśnie „się” w sposób nachalny akcentuje swoją pozycję w życiu jednostki nastawionej na konsumpcyjny model życia. Wynika z tego, że koncepcja „się” znajduje swoje odzwierciedlenie we współczesnym świecie. Uważam, że prowadzi to czasem do zniewolenia umysłu i zatracenia umiejętności krytycznego myślenia o przedmiotach materialnych, a nawet wpływa na nasz obraz świata? Popularne staje się robienie zakupów przez Internet w takich serwisach, jak: Zalando, Answear, Allegro, eBAY czy Amazon. Owszem, zdarzają się również przypadki niefortunnych zakupów. Klienci z reguły są zadowoleni, co akcentują na forach dyskusyjnych, aczkolwiek zawsze znajdzie się jakaś dziura w całym… Jest to przysłowiowa kropla w morzu potrzeb.

Źródło fot. https://static.pexels.com/photos/276373/pexels-photo-276373.jpeg

Kolejną sprawą jest to, że internauci chłonni wiedzy o świecie przeglądają popularne portale informacyjne, takie jak: Onet, Wirtualna Polska, Interia. Można zauważyć rosnącą tendencję do „serfowania” po portalach plotkarskich, które informują nas o życiu prywatnym gwiazd Hollywood, aktorów, celebrytów, piosenkarzy, sportowców. Na topie są nowinki z dziedzin: moda, uroda, motoryzacja, styl życia. Popularne są też strony dla miłośników muzyki, kina i sportu. Nawykiem staje się „wywęszenie” jakichś tanich sensacji, które następnie „rozdmuchuje się” na Facebooku czy Twitterze, udostępniając linki znajomym.  Przede wszystkim liczy się klikalność, nastawienie na komentarz, lajkowanie, dodawanie wyszukanych emotikonów. Myślę, że emotikony zdobywają serca internautów, bowiem oryginalne „uśmieszki” (tzw. buźki) trafnie wyrażają nasze emocje i nastrój. Czasem zdarza się, że informacja okazuje się kaczką dziennikarską, która potem idzie w eter. Ostatnio pojawiły się informacje o pogarszającym się stanie zdrowia słynnego piosenkarza Zbigniewa Wodeckiego i jego śmierci. Jednak serce gwiazdy popkultury wciąż biło, a artysta walczył  o życie przez kilka dni. Media osiągnęły zamierzony efekt, tzn. zdążyły wywołać u odbiorców skrajne emocje, począwszy od smutku po euforię. Uważam, że  świadczy to o silnym wpływie mediów na kształtowanie nastrojów społeczności internetowej. Zaznacza się tutaj próba manipulowania nastrojami odbiorców medialnych przekazów, którzy wyrabiają sobie jakieś nawyki postrzegania rzeczywistości przez pryzmat globalnego medium – Internetu. Media dopięły swego, niestety 22 maja br. serce słynnego piosenkarza, który był dobrym i serdecznym człowiekiem, przestało bić. Kontrowersyjna jest sprawa tajemniczej śmierci Magdaleny Zuk w Egipcie. Media przez kilka tygodni nagłaśniały tę sprawę, aż w końcu doczekała się swojego finału. Media poza suchymi faktami podawanymi w wiadomościach, lubią drążyć temat, szukają drugiego dna, wydłużają oczekiwanie wirtualnego odbiorcy na wyjaśnienie sprawy, poznanie prawdy. Dzieje się tak, ponieważ mediom zależy na zwiększeniu oglądalności, śledzeniu naszej aktywności w sieci, na licznym klikaniu w newsy, linki i udostępnianiu treści w serwisach społecznościowych, takich jak You Tube, Facebook, Twitter, Instagram, Pinterest, Linkedln. Myślę, że jest to akurat pozytywny wynalazek na miarę XXI w., i to w erze globalnego medium – Internetu i cyfryzacji.  Z drugiej strony należy podchodzić z dystansem do publikowanych treści, bo to, o czym piszemy, co udostępniamy w sieci, pozostaje tam na zawsze. Problemem jest też bezpieczeństwo w sieci. Należy być ostrożnym w nawiązywaniu nowych kontaktów, gdyż w sieci aż roi się od wirtualnych oszustów, naciągaczy, proponujących sposoby łatwego zarabiania pieniędzy. Przykładem jest choćby portal randkowy sympatia.pl, gdzie pojawiają się osoby zza wschodniej granicy, proponujące usługi matrymonialne, próbujące nakłonić do wysyłania zdjęć, podawania adresów mailowych. Tak naprawdę są to oszuści, którzy chcą ukraść nasze dane i udostępnić je osobom trzecim. Na szczęście serwis randkowy blokuje dostęp osobom, które naruszają regulamin strony.

Źródło fot. https://static.pexels.com/photos/218717/pexels-photo-218717.jpeg

W wirtualnym świecie pojawiło się niedawno zjawisko tzw. social media marketingu, polegającego na przykuwaniu uwagi internautów i generowaniu ruchu internetowego przy pomocy serwisów społecznościowych. Również reklama internetowa oddziałuje na wyobraźnię czytelnika wirtualnego, modelowego. Platforma Google potrafi monitorować naszą aktywność w mediach społecznych. Analitycy Google’a mogą nawet na podstawie przeglądanych stron, publikowanych wpisów i komentarzy na forach dyskusyjnych rozpoznać nasze poglądy religijne, polityczne, poziom wykształcenia, a nawet zainteresowania. Z tego względu Google dostosowuje treści i informacje – zgodnie z naszymi preferencjami – właśnie poprzez wyświetlanie na naszym profilu reklam, ofert pracy, propozycji dokonywania zakupów online czy nawiązywania znajomości w sieci na portalach flirciarskich i chat roomach.
Następną pożyteczną funkcją Internetu jest zasypywanie wirtualnego odbiorcy informacjami z różnych dziedzin, takich jak: biznes, polityka, inwestycje, technologie, motoryzacja, zdrowie, uroda, moda, sport, sposoby łatwego zarabiania pieniędzy w sieci. Z tym ostatnim jest jak z brudną wodą po kąpieli – musi spłynąć do kanału. Popularne staje się zarabianie na subskrybowaniu kanałów informacyjnych na You Tube czy prowadzenie videoblogów tematycznych lub redagowanie stron www (blogi). Blogerzy zarabiają głównie na reklamach.
Jaką funkcję spełnia Facebook? Mark Zuckerberg, pomysłodawca i twórca największego serwisu społecznościowego na świecie sprawił, że internauci stali się osobami publicznymi, rozpoznawalnymi, medialnymi, właśnie poprzez publikowanie treści, zdjęć, komentarzy, udostępnianie  newsów, linków, filmów. Facebook zacieśnia relacje międzyludzkie w globalnej wiosce. Kolejną kwestią jest percepcja, czyli odbiór wrażeń, zrozumienie. Pod wpływem medialnego „boomu” młodzież często bezrefleksyjnie przyswaja to, co przynosi kultura masowa, wszelkie „nowinki” techniczne, ciekawostki ze świata mody, motoryzacji czy z życia gwiazd. Informacje o różnorodnej tematyce, rozmaitej treści najlepiej sprzedają się właśnie w Internecie. Można przecież łatwo manipulować opinią wirtualnego konsumenta, wpływać na jego wyobraźnię, odbiór, a także poczęstować go odgrzewanym befsztykiem w sosie tatarskim (aluzja do powielanych przez portale informacyjne na stronach www informacji, newsów). Z mojego punktu widzenia takie działanie mediów budzi niesmak.

Źródło fot. https://www.pexels.com/photo/space-gray-iphone-6-showing-facebook-app-199497/ 

Nasuwa się pytanie: jak media wpływają na wirtualnego odbiorcę? Technologia informacyjna rozwinęła się do tego stopnia, że dzięki Internetowi wszelkie innowacje z dziedziny techniki, ciekawostki, nowinki szybciej przyswajamy niż jeszcze 10 lat temu. Innowacyjność staje się punktem odniesienia dla młodych biznesmenów, inwestorów planujących założenie własnej działalności, którzy traktują Internet jako najlepsze źródło informacji. Popularne stają się tzw. Inkubatory Przedsiębiorczości, które funkcjonują przy szkołach wyższych, akademiach i aktywizują na rynku pracy absolwentów tych uczelni. To właśnie oni stawiają na innowacyjność, ryzykują, inwestują w siebie, w swoją kreatywność. Cierpliwość popłaca, gdyż z biegiem czasu odnoszą sukces. Przykładem jest choćby twórca Facebooka – Mark Zuckerberg albo założyciele największej na świecie wyszukiwarki internetowej Google – Lary Page i Sergey Brin. „Sukces jest sumą małych wysiłków powtarzanych dzień po dniu”.– powiedział amerykański pisarz Robert Collier. Słowa pisarza można z pewnością odnieść do wspomnianych ludzi sukcesu.

Warto poruszyć tutaj kwestię komunikowania się na odległość, docierania do odległych zakątków świata, nawiązywania wirtualnych znajomości. Tutaj karierę zrobiły   komunikatory internetowe typu skype, snap chaty czy polskie Gadu-Gadu.  Dzięki rozmaitym funkcjom komunikatorów kształtujemy nawyki językowe, stosujemy body language (mowę ciała, pozawerbalne środki ekspresji), docieramy do wiedzy o kulturze i zwyczajach naszych interlokutorów, czyli rozmówców z Australii, Nowej Zelandii czy innych niezbadanych dotąd regionów świata. Takimi globtroterami są Robert Makłowicz i Wojciech Cejrowski, którzy zapuszczają się w głąb mało znanych, dziewiczych regionów świata po to, by usmażyć na skale śledzia po islandzku czy poznać zwyczaje Aborygenów lub spróbować zupy z węża w Hongkongu.

Źródło fot. https://static.pexels.com/photos/226664/pexels-photo-226664.jpeg

Warto również poruszyć problem samotności w sieci i wpływu mediów na umysły młodych. W ostatnim czasie zaznacza się niepokojąca tendencja do udostępniania w sieci wszelkich szokujących filmów, które w zamierzeniach mają prowokować do dyskusji, wywołać reakcję, skłonić do skomentowania. Dobrym przykładem jest aplikacja ‘Podaj to’ na Facebooku. Dosłownie nikt nie zważa na to, że ktoś właśnie przeżywa frustrację, szok z powodu ośmieszającego jego osobę filmiku. To sprawia, że budzi się w nim poczucie wstydu, a co za tym idzie obniżenie własnej samooceny. Jakkolwiek przykładów dostarcza nam samo życie i szara rzeczywistość. Po pierwsze, szokujące jest to, gdy negatywnie nastawiona do nauczycielki uczennica swobodnie publikuje w sieci jej zdjęcie z dolepioną twarzą gwiazdy filmów porno. Inny przykład to głośna sprawa gimnazjalistek z Gdańska, które dotkliwie pobiły koleżankę, gdyż sprowokowała je wulgarnymi słowami pod czyimś adresem. Zemsta najlepiej smakuje na zimno. Mówi się, że leżącego się nie kopie. A jednak rzeczywistość jest okrutna. Akurat przechodzień nagrał całe zdarzenie telefonem komórkowym i wrzucił je do sieci, by wywołać lawinę komentarzy i dyskusji. Kropla drąży skałę. Tak bywa, ale w tym przypadku nie liczą się ludzkie uczucia, godność człowieka czy prawo do zachowania prywatności. W Internecie często tracimy swoją prywatność, stajemy się rozpoznawalni. Jak powiedział Stanisław Wyspiański: „Co się komu w duszy gra…” Nikt teraz nie wie, co dzieje się z psychiką roztrzęsionej nastolatki, która została pobita; poczuła na własnej skórze, do czego zdolne są rozdrażnione gimnazjalistki. Teraz jej przypadek stał się pożywką dla mediów. Warto przemilczeć pewne sprawy, bowiem rozdmuchiwanie ich byłoby puszczaniem latawców. Dziś media karmią nas tanimi sensacjami, uzależniają od Internetu, próbują przerobić nas w siecioholików czy internetoholików.  Czy medialne przekazy stanowią opium dla mas?

Wydaje mi, że zachodnia lewicująca prasa posiada się z radości przy lada aferze związanej ze skandalami obyczajowymi wśród duchownych. Z małej chmury wielki deszcz. Nawet błahe wydawałoby się wypowiedzi wysoko postawionych duchownych czy papieża w kwestiach wiary czy polityki wobec radykalnych islamistów są napompowywane w prasie niczym medialny balon. Wczoraj Donald Trump spotkał się z papieżem, co nagłaśniają media internetowe. W sieci przemyca się te treści i tematy, które są poczytne w danym czasie, bowiem kładzie się nacisk na oglądalność, klikalność, generuje się ruch internetowy. Odbiorca chwyta w mig właśnie takie tematy. Czyż nie jest to właśnie heideggerowska koncepcja „się”, które rządzi światem?


Źródło fot. https://www.pexels.com/photo/advertising-alphabet-blog-business-267367/ 

Kiedyś media przemycały takie treści, aby internauci podziwiali ludzi sławnych, pięknych, bogatych, odnoszących sukces bez zastanawiania się, jaką drogę w życiu musieli przejść, by ten sukces osiągnąć. To sprawiało, że w sposobie myślenia przeciętnego Europejczyka utkwił pewien wzorzec zaczerpnięty z Ameryki. Kilkanaście lat temu moda zza oceanu przenikała do Europy w taki sam nachalny sposób, jak dziś kolejna fala uchodźców zalewa Stary Kontynent. Nie zdążyliśmy zawiązać sznurówek, a już wkroczyliśmy do nowoczesnego świata na miarę XXI wieku. Czy ten świat jest bezpieczny? O rety! Przepraszam, czy tu biją – przyszedł mi na myśl film Marka Piwowskiego z 1976 roku. Owszem, biją na alarm, bo wróg u bram serca Europy. 22 maja doszło do zamachu terrorystycznego w Manchesterze podczas koncertu znanej piosenkarki Ariany Grande. Ofiarami byli dzieci i rodzicie w liczbie 22, a 59 osób odniosło rany.  Zachodnia lewicująca prasa nazwała to wydarzenie o ironio! „incydentem”, i poświęciła parę zdań. W niemieckiej telewizji ARD kilka zdawkowych wypowiedzi dziennikarzy, kilka suchych faktów, marudzenie ekspertów ds. terroryzmu. Jeden wpis na Facebooku zwrócił moją uwagę; ktoś prosił o 15-minutową przerwę w telewizji na pogłębioną refleksję nad tym, co się stało zamiast biadolić i marudzić w studio, co i tak nie przyniesie efektu. Dziś zmienia się geopolityczna mapa świata, a słowa byłego premiera Francji Manuela Vallsa o tym, że musimy nauczyć się żyć z terroryzmem napawają nas trwogą. To tak jakby kazać obywatelowi, aby starał się zasnąć z komarem bzyczącym mu nad uchem?

Główna myśl zawarta w temacie pracy brzmi, czy rzeczywiście medialne „się” rządzi światem? Należy spojrzeć szerzej na problem wszędobylskiego wpływu mediów na człowieka. To właśnie poprawne politycznie zachodnie media ukształtowały dziś wizerunek internauty na leżącego na macie boksera, który czeka tylko na sygnał od sędziego, by zakończył walkę. Dziś to media stają się sędzią ferującym wyroki, który daje nam zielone światło, sygnał do walki, rozdziela walczących, poucza, upomina, czasem daje po uszach, ocenia i punktuje. Wynika z tego, że media zamydlają nam oczy na globalne problemy, które same się przecież nie rozwiążą. Trzeba podejmować zdecydowane kroki. Świat staje się areną ścierania się różnych frakcji politycznych, lobbujących pewne postawy i poglądy oraz dbających przede wszystkim o własne interesy. Fundamentalną kwestią jest zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom globalnej wioski przed wojującym islamem. Problem ten nie może być marginalizowany przez media. O tym się wie, ale czy politycy coś w tym kierunku robią, aby zapobiegać wypadkom, wybuchom czy incydentom. Czy rzeczywiście medialne „się” rządzi światem? Myślę, że tak. Nawet medialne „się” musi być poprawne politycznie. Dostrzegam wpływ zachodnich polityków na medialny przekaz w niemieckiej i francuskiej telewizji.

Źródło fot. https://static.pexels.com/photos/59087/pexels-photo-59087.jpeg

Słynny amerykański pisarz Mark Twain powiedział: „Zanim prawda włoży buty, kłamstwo obiegnie ziemię”. Media lubią czasami szminkować prawdę, ubarwiać ją i przerabiać na potrzeby poprawności politycznej. Samuel Clemens Langhorne (Mark Twain) urodził się, gdy na niebie pojawiła się kometa Haleya, zjawisko piękne i niecodzienne. Całe jego życie było piękną przygodą, pełną pasji podróżniczej i zmysłu globtrotera, obieżyświata. Zaletą pisarza był giętki język, oryginalny styl, polot w tworzeniu barwnych opowieści oraz reporterski zmysł w przedstawianiu historii. Pisarz jednak był sceptycznie nastawiony do prasy. Wyrobił sobie własny obraz świata pełnego przygód i niecodziennych zdarzeń. Dzieci w jego powieściach to młodzieńcy chłonni świata, dociekliwi, stawiający mnóstwo pytań, wkraczający w dorosłość, wykreowani na poszukiwaczy przygód. W odniesieniu do dzisiejszych czasów media mają do zaoferowania młodzieży kolejne modele smartfonów, gier strategicznych i wojennych, kolejne części piratów z Karaibów, nowe wcielenia hipstera (przedstawiciela współczesnej subkultury, funkcjonującej zarówno wśród nastolatków,  jak i ludzi po 20. i 30. roku życia i starszych), a na koniec barwne historyjki z życia gwiazd Hollywoodu czy ekstremalne wręcz popisy „kaskaderskie” celebrytów robiących sobie selfie nad wodospadem Niagara czy oko w  oko z dziką naturą.

Źródło fot. https://pl.wikipedia.org/wiki/Mark_Twain

Receptą wydaje się zachowanie dystansu do mediów i polityki, spoglądanie sceptycznym okiem na przemycane w sieci treści. Poza tym nie można zatracić poczucia rzeczywistości oraz trzeba zachować zdrowy rozsądek; należy twardo stąpać po ziemi. Słynne łacińskie przysłowie głosi: „Co za czasy, co za obyczaje!”. Owszem, czasy się zmieniają, trendy i moda również, a geopolityczna mapa świata ulega przekształceniom wskutek „wędrówki sztucznych tworów politycznej poprawności”, dokonujących zmasowanego ataku na fundamentalne europejskie wartości. Pytanie brzmi: quo vadis, Europo? Kiedyś lwy rozszarpywały bezbronnych chrześcijan na arenie Koloseum. Dziś te lwy ewoluowały pod wpływem poprawności politycznej w uzbrojonych po zęby dżihadystów, jakby żywcem wyciągniętych z amerykańskich gier komputerowych, które dziś nie tracą na popularności, takich jak Assassins Creed czy Age of Empires II: The Age of the Kings . Negatywnym zjawiskiem jest przemoc przemycana w grach wojennych, która wpływa na psychikę młodego gracza i jego postrzeganie świata.

Jednak nie zapominajmy, że to my ludzie, politycy, obywatele globalnej wioski kształtujemy obraz świata, kierujemy go na nowe tory historii, która przecież zatacza koło. Odnoszę nieodparte wrażenie, że medialne „się” wręcz nachalnie aplikuje nam informacyjną „kroplówkę” i czeka aż odbije się nam czkawką i przytakniemy: „Już się robi szefie!”. Ponieważ się jest zaimkiem zwrotnym, należy mieć nadzieję, że kiedyś nastąpi zwrot w przeszłość, w kierunku tradycji naszych przodków, która jest przecież kopalnią wiedzy i wzorów godnych  naśladowania.

 

Marek Absalon

Written by marcobene

Jestem absolwentem Uniwersytetu Opolskiego kierunek filologia polska ze specjalnością europeistyka kulturoznawcza (2001-2006). Poza tym ukończyłem PWSZ w Raciborzu na kierunku historia ze specjalizacją edukacja regionalna (2006-2009).

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *